Polub Kuchenne Wymysły na Facebooku. Dowiedz się pierwszy o nowym przepisie!

czwartek, 22 maja 2014

Tarta z rabarbarem i bezą



 W związku z dużą plennością rabarbaru, u mnie w ogródku wyrasta kilka kęp. Od kilku dni prawie codziennie piekę tę tartę. Jest obłędna w smaku ;)

Rabarbar jest dość kwaśny, ale ma super owocowy aromat. Dobrze podpieczony wydobywa swoją słodycz, ale trzeba go zawsze podać w towarzystwie innej słodyczy, która przełamie smak.

Moja wersja, to tarta z budyniem i bezą ;) A że miałam sporo niepotrzebnych białek, to i beza u mnie jest dość pokaźnych rozmiarów ;)


Potrzebujemy:

Kruche ciasto:

2 szklanki mąki pszennej
3 żółtka
3/4 szklanki cukru
150 g masła lub margaryny palmowej
2 łyżki gęstej śmietany

Budyń waniliowy/śmietankowy
1/2 l mleka
2-3 łyżki cukru

Rabarbar

3-4 białka
3-4 łyżki cukru


Wykonanie:

Z podanych składników zagniatamy dość szybko kruche ciasto. Owijamy folią spożywczą i umieszczamy w lodówce na co najmniej 2 godziny do schłodzenia.
Rabarbar myjemy, obieramy z włókien i kroimy na kawałki po ok. 2 cm.

Z 1/2 l mleka odlewamy pół szklanki. Resztę mleka zagotowujemy z 2-3 łyżkami cukru. W 1/2 szklanki mleka rozrabiamy gotowy budyń, lub: 1 łyżeczkę mąki pszennej, jedną łyżeczkę mąki ziemniaczanej oraz 1 łyżeczkę ekstraktu waniliowego. Do gotującego się mleka wlewamy rozrobiony budyń i gotujemy aż zgęstnieje około 3 minut stale mieszając.

Schłodzone ciasto wałkujemy. Wyklejamy ciastem przygotowaną formę do tarty, nakłuwamy widelcem ciasto w formie, wykładamy na nie warstwę rabarbaru i podpiekamy całość około 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni z termoobiegiem.

Podpieczoną tartę wyjmujemy i lekko studzimy. Zalewamy rabarbar budyniem i całość jeszcze raz zapiekamy około 20-30 minut z termoobiegiem w 180 stopniach.

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier i ubijamy do błyszczenia. Na upieczoną tartę wykładamy pianę z białek i formujemy fale.

Wkładamy do piekarnika na 20 minut i pieczemy w 180 stopniach z termoobiegiem, aż beza się zarumieni.

Upieczoną tartę studzimy kilka godzin, po ostudzeniu możemy włożyć nawet do lodówki. Po kilku godzinach powinna wytworzyć się nawet na bezie rosa :)




Rabarbalove

środa, 14 maja 2014

Jajko w koszulce z sosem holenderskim na grzance szałwiowej



... czyli przepyszny pomysł na śniadanie.

Kolejne danie z cyklu przepisów śniadaniowych.

Jajko w koszulce przygotowujemy tak, jak komu wychodzi. Niektórym wyjdą idealne, niektórym płaskie, a niektórym w strzępkach ;) ale tu smak liczy się najbardziej ;)
Sos holenderski wykonujemy z poprzedniego przepisu na Szparagi z sosem holenderskim

Do zrobienia grzanek można użyć dowolnego smakowego oleju, lub oliwy, lub zrobić bazę samemu. Wystarczy na patelnię wylać 2-3 łyżki dobrej oliwy, wrzucić kilka posiekanych listków szałwii, lub innego zioła które lubimy: rozmarynu, tymianku czy koperku. Możemy również zrobić grzanki czosnkowe, jednak smak czosnku może być zbyt intensywny przy delikatnym jajku w koszulce.


Potrzebujemy:

1 duże jajko
1 kromka chleba (dowolnego, pszennego, żytniego, pełnoziarnistego najlepiej)
2-3 łyżki sosu holenderskiego z poprzedniego przepisu
1 1/2 l wody + 1 1/2 łyżki octu
1-2 łyżki oliwy
kilka posiekanych listków szałwii
szczypta soli

Wykonanie:

Na patelnię wlewamy 1-2 łyżki oliwy, podgrzewamy dość mocno. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy posiekane kilka listków szałwii oraz szczyptę soli. Od razu układamy na rozgrzaną oliwę chleb i na dużym ogniu obsmażamy na chrupko z obu stron.

W rondelku zagotowujemy 1 1/2 litra wody z 1 1/2 łyżki octu. Gdy będzie się już gotować łyżką mieszamy aby powstał wir i w ten wir wbijamy szybko jajko z niedużej wysokości. Aby jajko pozostało w środku półpłynne gotujemy na średnim ogniu 1,5 do 2 minut. Wyjmujemy ostrożnie łyżką cedzakową.

Do jednej porcji śniadaniowej wystarczy nam 1/3 sosu holenderskiego z poprzedniego przepisu - wystarczy użyć jednego żółtka.

Na talerzu układamy grzankę, na nią jajko w koszulce i polewamy sosem holenderskim.
Podajemy gorące.


sobota, 10 maja 2014

Szparagi z sosem holenderskim




Są różne szkoły przygotowywania szparagów: gotowanie, smażenie, pieczenie.

Ja uważam, że pieczenie jest dla nich najlepsze: pozbywają się wody, nabierają smaku i aromatu, miękną jednocześnie przypiekając się :)

Po raz pierwszy przygotowywałam za to sos holenderski wg, Julii Child i.... jestem zachwycona! :) Jest to sos maślany, ubijany na parze z masła zimnego i masła gorącego. Wymaga trochę pracy, ale jest wart każdej pracy :)

Moje wykonanie to szparagi zapiekane z jajkami, w sosie holenderskim podawane z zapiekanym puree ziemniaczanym ;)



Potrzebujemy:

500 g zielonych szparagów
2-3 łyżki masła, lub oliwy z oliwek
5 jajek
sól
pieprz

3 żółtka
sól
biały pieprz
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki zimnego masła
230g roztopionego, gorącego masła


Wykonanie:

Szparagi obieramy cienko obieraczką do warzyw, końcówki odcinamy.
W brytfannie układamy szparagi, masło kroimy w drobniejsze kawałki i rozkładamy na szparagach. Solimy.
Brytfannę umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do 230 stopni i pieczemy około 5 minut, następnie wyjmujemy, przewracamy szparagi na drugą stronę, wbijamy 5 jajek, solimy, pieprzymy i dopiekamy jeszcze 7 minut aż białka się zetną a żółtka pozostaną delikatnie płynne.

Teraz przygotujemy sos holenderski. Przygotowujemy garnek z wodą i umieszczamy nad nim miskę do ubijania w kąpieli wodnej. Gdy woda w garnku nam się zacznie gotować, do miski nad nią zawieszonej wbijamy 3 żółtka i ubijamy trzepaczką aż trochę zgęstnieją. Żółtka powinny mieć "cytrynowy" kolor. Dodajemy szczyptę soli, białego pieprzu, łyżkę soku z cytryny i 1 łyżkę zimnego masła. Roztrzepujemy.
Gdy sos zacznie gęstnieć i zostawać na trzepaczce, gdy będzie widać podczas ubijania dno, dodajemy 1 łyżkę zimnego masła i zdejmujemy miskę z garnka. Powoli dolewamy gorące masło ciągle mieszając, uzyskując ok. 1/2 szklanki sosu. Gdy masa będzie nabierała gęstości kremu, to dolewamy szybciej masło i całość dobrze mieszamy. Do smaku doprawiamy solą i białym pieprzem.

Upieczone szparagi razem z jajkami wyjmujemy z brytfanny i układamy na ogrzanym półmisku. W miseczkach umieszczamy sos holenderski i podajemy wszystko gorące. Do tego podajemy zapiekane w kokilkach puree ziemniaczane.



Szparagi

czwartek, 8 maja 2014

Pierś z kaczki z kaszottem grzybowym



Uwielbiam pierś z kaczki!!! Takim oto zdaniem rozpocznę dzisiejszy przepis :)

Pierś z kaczki jest mięsem drobiowym, jednak jest to mięso czerwone i wystarczy krótka, ale dobrze przeprowadzona obróbka aby wydobyć smak własny mięsa i oczarować podniebienia najwybredniejszych gości :)

Ja moją pierś z kaczki nacieram najpierw solą i pieprzem, a potem dla chrupkości smaruję miodem.

Kaszotto - kasza jęczmienna duszona z wywarem grzybowym, z suszonymi grzybami, na tłuszczu wytopionym z kaczki i z łyżką masła na końcu, która powoduje że kaszotto jest delikatne, wręcz kremowe i przepyszne.


Potrzebujemy:

1 podwójną pierś z kaczki
2 łyżki miodu
szczypta soli
szczypta pieprzu

100 g kaszy jęczmiennej perłowej
wytopiony tłuszcz z kaczki
5-6 kapeluszy suszonych grzybów
1 cebulka
3 ziarna jałowca, 2 listki laurowe, 1 ziarenko ziela angielskiego
1 łyżka dobrego masła


Wykonanie:

Zaczynamy od kaszotto, ponieważ zajmie ono nam więcej czasu. Wywar z grzybów warto przygotować poprzedniego dnia. Na całą noc namaczamy grzyby w zimnej wodzie( około 1 litra). Namoczone kapelusze kroimy w plasterki. Wodę w której się moczyły przecedzamy, aby nie było piasku. Wodę z grzybów oraz grzyby umieszczamy w rondelku, dodajemy jałowiec, listki laurowe i ziele angielskie i gotujemy aż do wygotowania połowy płynu. Grzybki odsączamy z wywaru i umieszczamy na patelni, podsmażamy na odrobinie masła, dodajemy pokrojoną w kosteczkę cebulkę i podsmażamy chwileczkę. Kaszę jęczmienną umieszczamy na sitku i płuczemy kilkukrotnie. Opłukaną kaszę wrzucamy do grzybków i cebulki na patelnię i podprażamy chwilkę wszystko razem. następnie dolewamy wywar z grzybków i całość dusimy aż do czasu kiedy kasza będzie delikatnie al dente.

Teraz przechodzimy do piersi z kaczki - solimy są i pieprzymy, następnie odkładamy na pół godzinki. Po tym czasie kaczkę smarujemy miodem. Bardzo ostrym nożem nacinamy skórę na piersi w krateczkę tak, aby przeciąć całą skórę z tłuszczem, ale nie uszkodzić mięsa.
Teflonową patelnię (dobrze, gdyby dno miało teksturę np. plastra miodu) ustawiamy na palniku - na zimnej patelni, skórą do dołu układamy pierś i smażymy ją na średnim ogniu aż do chrupkości. W czasie smażenia nie dotykamy mięsa, nie przesuwamy, nie nakłuwamy - mięso musi się dobrze zamknąć i nie stracić soku. Powinna się wytopić większość tłuszczu.
Następnie pierś przekładamy na drugą stronę i również dobrze obsmażamy.

Tłuszcz spod kaczki dolewamy do kaszotto.

Obsmażoną z obu stron pierś umieszczamy w piekarniku ( skórą do góry) i podpiekamy w temp.180 stopni na maksymalnie 10 minut. Po tym czasie mięso wyjmujemy i dajemy mu odpocząć około 5 minut, aby soki w mięsie odpowiednio się rozeszły.

W tym czasie ostatni raz mieszamy nasze kaszotto, dosmaczamy solą i pieprzem, wykańczamy łyżką masła i dobrze mieszamy.

Kaczkę po odpoczynku kroimy po skosie w poprzek włókien na centymetrowe plastry. Podajemy z kaszotto posypane natką pietruszki.


wtorek, 6 maja 2014

Łosoś grillowany z brokułami w niebieskim sosie




Ostatnio dość często jemy łososia, około 2-3 razy w tygodniu. Bardzo posmakował nam łosoś grillowany na patelni grillowej z odrobiną oliwy i w ziołach które lubimy.
Przez tak częste kupowanie filetów łososia, zdecydowałam, że muszę nauczyć się filetowania ryb. Wcześniej tego nie potrzebowałam - kupowałam gotowe filety, lub przyrządzałam ryby w całości. Pod choinkę od siostry dostałam zestaw do sushi z pęsetą do ości, sama kupiłam sobie dobry nóż do filetowanie i.... to wcale nie takie trudne ;) Warto nauczyć się tej sztuki, ponieważ lepiej przechowuje się ryba w całości i częściej w sklepie kupimy świeżą rybę w całości, niż świeże filety. A sztuka filetowania nie sprawia aż takich trudności komuś, kto przynajmniej kilka razy trzymał nóż w ręku ;)

Przy tym daniu wykorzystuję najczęściej filety ze skórą - moim zdaniem mają lepszy smak, mięso trzyma się i nie rozpada.

Niebieski sos, jest to prosty sos śmietanowy z białym pieprzem, tymiankiem i niebieskim serem pleśniowym.

Całość idealnie do siebie pasuje, smaki się uzupełniają i tworzą pełne danie :)


Potrzebujemy:

200 g łososia filetowanego
szczypta suszonego koperku
szczypta soli
szczypta pieprzu cytrynowego
1 łyżka oliwy z oliwek


500 g brokułów
100 g sera z niebieską pleśnią
100 g śmietany 18%
1 łyżka masła
gałązka tymianku
sól
biały pieprz


Wykonanie:

Na patelni grillowej umieszczamy łyżkę oliwy z oliwek i rozgrzewamy. Łososia oprószamy solą, pieprzem cytrynowym oraz koperkiem. Układamy łososia na rozgrzanej patelni skórą do dołu. Grillujemy na średnim ogniu około 8 minut. Przekładamy na drugą stronę i grillujemy kolejne 5 minut.

Brokuły dzielimy na różyczki, wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy około 4-5 minut. Odcedzamy i przelewamy szybko lodowatą wodą.

W rondelku rozpuszczamy 1 łyżkę masła. Do rozpuszczonego masła dodajemy pokrojony na kawałki ser pleśniowy i powoli roztapiamy mieszając rózgą. Gdy masa stanie się w miarę gładka zdejmujemy z palnika, dodajemy śmietanę, solimy, pieprzymy i dodajemy posiekany tymianek. Całość dokładnie mieszamy i lekko podgrzewamy.

Na talerzu układamy brokuły, polewamy przygotowanym sosem, obok układamy grillowanego łososia. Podajemy oprószone świeżo mielonym pieprzem.


poniedziałek, 5 maja 2014

Leśny Mech - po mojemu :)

Znalazłam w sieci przepis na to ciasto, odrobinkę zmodyfikowałam i wyprodukowałam fantastyczne ciacho!

Idealne na wiosenny stół ;)

Jest wilgotne, zielone, mięciutkie i po prostu piękne :)

W oryginale ma tylko jedną warstwę kremu, u mnie są dwie, oraz ja dodałam jeszcze jeden, idealnie komponujący się składnik ( i kontrastujący!) - dżem śliwkowy :)

W większości przepisów dekoracją są pestki granatu, ale z uwagi na to, że jest to moja wariacja - to ja ich nie użyłam, ale oczywiście do dekoracji można nimi obsypać gotowe ciasto. Ja na granat jestem uczulona ;)


Potrzebujemy:

4 jajka
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
2 szklanki mąki
2,5 łyżeczki sody
odrobina aromatu cytrynowego, lub ekstraktu cytrynowego
450 g szpinaku mrożonego rozdrobnionego

500 ml śmietany kremówki
2 fixy do śmietany
3 łyżeczki cukru z wanilią
3 łyżeczki cukru pudru

5-6 łyżek dżemu śliwkowego


Wykonanie:

Dzień przed upieczeniem ciasta wyjmujemy z zamrażalnika szpinak, wyjmujemy go na sitko i zostawiamy na noc aby rozmarzł oraz całkowicie odsączył się z wody. Musi byś dobrze odsączony.

W misie miksera ucieramy 4 jajka ze szklanką cukru aż do puszystości. Cienkim strumieniem wlewamy olej nadal miksując. Dodajemy sodę, aromat oraz szpinak i miksujemy krótko do połączenia składników.

Do masy dodajemy przesianą mąkę i mieszamy całość dokładnie drewnianą łyżką.

Ciasto wylewamy do dużej tortownicy, lub kwadratowej foremki i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 50 minut. ( do suchego patyczka)

Upieczone ciasto wyjmujemy z formy ( będzie bardzo miękkie i delikatne!). Odcinamy wierzch i skruszamy do miseczki. Ciasto przekrawamy na dwie części.


W misie miksera ubijamy schłodzoną kremówkę, dodajemy pod koniec ubijania puder, cukier z wanilią i fixy do śmietany. Ubijamy do uzyskania sztywnej konsystencji.

Na przygotowaną tacę układamy pierwszą warstwę ciasta, smarujemy dżemem śliwkowym, wykładamy połowę bitej śmietany i równamy. Układamy drugą warstwę ciasta, pokrywamy bitą śmietaną a następnie obsypujemy równo skruszonym ciastem.
Gotowe ciasto chłodzimy przez minimum 2 godziny.